Jeśli dziecko często doświadcza strachu, odczuwa niepewność, narażone jest na konflikty lub irytację może zareagować tikami. A to wszystko dodatkowo może zostać wzmocnione przez nieodpowiednią dietę (duża ilość kofeiny, coca-coli, słodyczy), jak również niedobór witamin (magnez, witaminy B6). Innymi słowami – choć nie do
Firmy nie chcą brać na siebie ryzyka. Faktoring ma dobre perspektywy w Polsce. Usługa nie jest już tylko lekiem na brak kapitału czy złe czasy, ale istotnym elementem procesu zarządzania należnościami w każdej sytuacji spółki i w każdej fazie koniunktury. Według danych Polskiego Związku Faktorów (PZF) polski rynek, z obrotami w
Niezależnie od tego, czy jest to zbłąkana uwaga, czy pozornie nieszkodliwy komentarz: jeśli zbyt szybko potraktujemy coś zbyt poważnie, możemy spędzić całe dnie na stresujących myślach. Podamy Ci 6 pomocnych wskazówek, jak przestać brać wszystko do siebie!
Jeśli zabierzesz się do działań zbyt szybko, w pośpiechu, nie dając z siebie wszystkiego, ta szybkość, ale i niedokładność czy działanie poniżej twoich możliwości, mogą się stać źródłem rozczarowania zarówno dla ciebie, jak i osób, które na tobie polegają. Wydajność i skuteczność wymagają odpowiedniego tempa.
Witam : ) Chciałabym krótko opisać swoją sytuację i zadać pytanie: czy obejdzie się bez leków? czy powinnam zacząć je brać? Studiuję, mam 21 lat, depresję i większość typowych jej objawów. 7 miesięcy temu rozpadł mi się związek i zaczęło piekło. Osoba, którą kochałam odeszła ode mnie, po drodze b
Słuchałem tych ryków osłupiały, bo nie wiedziałem, o co chodzi, a jak już doszedłem do siebie i chciałem zapytać, to tylko zmierzyła mnie nienawistnym spojrzeniem i zamknęła się w sypialni. No i od tamtej pory żona jest na mnie śmiertelnie obrażona. Jak wspomniałem na początku, prawie ze mną nie rozmawia, nie wpuszcza do
Poniżej przedstawiamy listę 13 książek, które proponujemy przeczytać po książce „Nigdy nie wstydź się siebie”. Są to książki, które klienci wybierali przy okazji zakupu „Nigdy nie wstydź się siebie” autorstwa Alina Adamowicz, Joanna Godecka. Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie, książka wydana w 2020
Wtedy nic boli, jak ręką odjął. A samopoczucie też od razu lepsze i od razu więcej sił I energii do wszystkiego. Gorzej, że kręgosłup boli w czasie przerwy w stosowaniu leku i nie wiem co wtedy robić, bo ból kregoslupa nie do uniesienia. No i boję się, że się uzależnię.
Bruki dla Niewiadomej nie są ulubionym terenem. Za to Ardeny to całkiem inna historia. Nie jestem pewna, jak się czuję z niedzielnym wynikiem. Jestem coraz silniejsza, ale nie byłam w stanie dać z siebie wszystkiego na bruku. Teraz nie mogę się już doczekać ardeńskich klasyków.
Czasem mam po prostu wrazenie,ze weganie i wegetarianie nie dostrzegaja nieweganskosci oleju palmowego. W kazdym razie prosze tego nie brac do siebie-tak juz mam,ze wypisuje do wszystkich blogerow odnosnie oleju palmowego bez ktorego da sie zyc. Przepraszam za problem i pozdrawiam. Tymczasem dalej bd kontunuowac misje wsrod blogerow;)
Pvog. Sukienka to najważniejszy element kobiecej garderoby. Aby wyglądać w niej perfekcyjnie, należy odpowiednio dopasować ją do sylwetki. Dlatego dziś podpowiemy Ci, jak dobrać sukienkę do figury, by podkreślić jej największe atuty i odwrócić uwagę od mankamentów. Yves Saint-Laurent głosił, że w sukience najważniejsza jest kobieta, którą ją zakłada. To kreacja ma pasować do Ciebie, nie Ty do niej! Dlatego zanim zaczniesz zastanawiać się, jaka sukienka do Twojej figury będzie najlepszym wyborem, zacznij od określenia swojego typu sylwetki. Dzięki temu znalezienie idealnej kreacji pójdzie jak z płatka. Jak określić swój typ figury? Wystarczy stanąć przed lustrem i przyjrzeć się swoim proporcjom. Skup swoją uwagę na trzech punktach: talii, biodrach i ramionach. Potrzebujesz pomocy krok po kroku? Zajrzyj do naszego poradnika, który pomoże Ci określić, jaki masz typ figury. Odnajdź swój typ sylwetki, by ułatwić sobie zakupy Pamiętaj, nie zawsze chodzi o noszenie najmodniejszych sukienek. Najważniejszy jest wybór fasonu, który będzie najlepiej pasował do Twojego typu sylwetki, i w którym poczujesz się pewniej siebie. Odpowiednio dopasowana kreacja pozwoli Ci podkreślić atuty figury, ale i zatuszować mankamenty – jeśli tylko będziesz miała na to ochotę. Oto poradnik, z którego dowiesz się, jak dobrać długość i krój sukienki do figury, by wyglądać zjawiskowo niezależnie od okazji. Sylwetkę gruszki wyróżniają pełniejsze biodra, krągła pupa, widoczne wcięcie w talii, a także węższe ramiona w porównaniu do bioder. Idealna sukienka do figury gruszki to taka, która podkreśli Twoje kobiece krągłości, ale jednocześnie wyrówna proporcje ciała. W takim celu warto rozglądać się za kreacjami, które optycznie poszerzą linię ramion i wysmuklą obfity dół. Sukienka do figury gruszki – zjawiskowe fasony, w których poczujesz się kobieco Zakupy staną się łatwiejsze, jeśli będziesz wiedziała, jaka sukienka dla figury gruszki będzie dobrym wyborem. Strzałem w dziesiątkę będą kreacje z dekoltem hiszpańskim lub takim w kształcie łódki. Bufiaste i falbaniaste rękawy również mile widziane. Im więcej dzieje się u góry sukienki, tym lepiej dla figury gruszki. Doskonałym wyborem będą też >>szmizjerki>kopertowe sukienki>bodycon<<. Figura rożek, zwana też odwróconym trójkątem, wyróżnia się szerokimi ramionami, wąską talią i bardzo szczupłymi biodrami. Posiadaczki tej atletycznej sylwetki, powinny rozglądać się za kreacjami, które nieco złagodzą sportowe kształty. Jeśli chcesz wyglądać proporcjonalnie i przede wszystkim kobieco, skup się przede wszystkim, na zatuszowaniu szerokich ramion. Stylowe sukienki dla figury rożek Jeśli masz figurę odwróconego trójkąta, skup się na poszukiwaniu sukienki, która optycznie zwęzi linię ramion i nada odpowiednich proporcji sylwetce. Możesz postawić na asymetryczne modele na jedno ramię lub z marszczonym dołem, które odwrócą uwagę od Twojego największego kompleksu. Wybierz też proste i kobiece slip dress i seksowne modele podkreślające szczupłą talię – pamiętaj, by nie wybierać sukienek na szerokich ramiączkach! Jaka sukienka dla figury rożek będzie totalną wpadką? Odpowiedź jest prosta: wszystkie kiecki, które powiększą górne partie ciała, czyli kreacje hiszpanki, modele gorsetowe i bez ramiączek. Jeśli masz figurę prostokąt, najprawdopodobniej posiadasz ramiona i biodra o podobnej szerokości i nie masz wcięcia w talii. Nierzadko ten typ sylwetki nazywany jest „chłopięcym”, dlatego podczas poszukiwań idealnej sukienki, powinnaś skupić się na dodaniu sobie kobiecych kształtów. Sukienki dla figury prostokąt, które optycznie wymodelują sylwetkę By nadać swojej sylwetce krągłości, warto postawić na sukienkę dla figury prostokąt z widocznym wcięciem w talii. Możesz postawić na modele z marszczeniem lub paskiem w tej partii ciała. W tej roli sprawdzą się świetnie sukienki trapezowe i ołówkowe. Doskonałym wyborem będą też kreacje z rozkloszowanym dołem – możesz śmiało pozwolić sobie na tiul i falbany, ale bez przesady, by nie uzyskać groteskowego efektu. Nie można zapominać także o uniwersalnej sukience kopertowej, która leży doskonale na każdym typie sylwetki – również kolumnie. Już wiesz jak dobrać sukienkę do typu figury, by wyglądać doskonale, ale i ewentualnie zatuszować mankamenty sylwetki. To nie Ty powinnaś dopasowywać się do kreacji, a one do Ciebie. Dlatego już teraz znajdź na odpowiedni model, który podkreśli wszystkie Twoje atuty. Szukasz więcej praktycznych porad? Zobacz też: Jak dobrać jeansy do figury? Przewodnik po fasonach Jak nosić botki do spódnicy? Stylizacje z efektem WOW Jakie buty do sukienki dobrać, by pasowały kolorystycznie? Może Cię zainteresuje
Leczenie depresji wzbudza wiele kontrowersji. Temat ten pojawił się jako pierwszy w komentarzach po moim ostatnim wpisie “Kiedy spadanie staje się lataniem”. Dlatego piszę o nim teraz, choć miałam w planach coś innego. Czuję, że wyjaśnienie tej kwestii na samym początku jest bardzo potrzebne. Nie jestem lekarzem, ani terapeutą. Przez wiele lat zmagałam się z depresją. Dotknęłam dna i wyszła z tego upadku zupełnie inna. Prawdziwa, autentyczna, odważna, ciekawa i pełna miłości do siebie, świata i ludzi. To co przeczytacie w kolejnych odcinkach, to o czym jest książka, to moje, powtarzam, MOJE, doświadczenia i MOJA droga. Nigdy nie powiem “Podążaj za mną, rób to co ja, a będziesz szczęśliwym człowiekiem”. Zawsze podkreślam, żeby szukać własnej drogi. Postaram się pokazać jak ja odnalazłam moją i jak Ty możesz odnaleźć swoją, ale nie powiem Ci którędy Twoja droga prowadzi, bo to by była moja droga, nie Twoja. Moje życie, nie Twoje. A Ty masz żyć własnym życiem i być sobą. Postaram się nauczyć Cię jak słuchać TWOJEGO Serca, jak nauczyć TWOJĄ Duszę śpiewać, jak sprawić, by TWÓJ Rozum pomagał realizować TWOJE cele, a TWOJE zdrowe Ciało niosło Cię w kierunku, który TY obierzesz. No więc leczyć, czy nie leczyć farmakologicznie? Pozostanie przy życiu jest sprawą nadrzędną. Tak długo jak żyjesz, możesz swoje życie zmienić. Ale decyzję co do leczenia farmakologicznego musisz podjąć Ty. Tak, Ty. Nie ja, współmałżonek, rodzic, czy lekarz, tylko Ty, bo to Twoje życie i tylko Ty wiesz co dla Ciebie jest najlepsze. Zanim zaczniesz brać leki antydepresyjne zadaj sobie proste pytania i szczerze na nie odpowiedz: • Dlaczego mam brać leki? • Czy po to żeby przeżyć i zacząć pracować nad zmianą swojego życia? • Czy w lekach szukam rozwiązania moich problemów, chcę dostać PIGUŁKĘ SZCZĘŚCIA i żyć tak jak żyłam do tej pory? Parę lat wcześniej trafiłam do terapeuty. Nic mnie nie cieszyło, choć miałam wszystko. Byłam przybita, smutna, ogarniało mnie poczucie beznadziei. Terapeuta spytał czego od niego oczekuję. – Chcę dostać jakąś pigułkę, żebym się ogarnęła i mogła normalnie żyć” – taka była moja odpowiedź. Wtedy pigułki nie dostałam. Przeszłam krótką terapię, wzięłam się w garść, ale nie byłam gotowa na zmiany, które by pozwoliły mi być szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Chciałam dostać PIGUŁKĘ SZCZĘŚCIA i ruszyć dalej do moich obowiązków, mojego życia. Nie, nie mojego. Bo ono nie było moje, ale wtedy jeszcze tego nie wiedziałam. Dopiero parę lat później dojrzałam do tego, by znaleźć źródło depresji, zrozumieć je i zmienić schematy postępowania tak, by żyć w zgodzie ze sobą. Jeśli zdecydujesz się na leczenie, to zastanów się nad tym co dalej. Leczenie bez równoległej terapii może złagodzić skutki, ale nie wyleczy przyczyn. Jak długo zamierzasz przyjmować leki? Kiedy i jak zdecydujesz żeby je odstawić? Rozmawiałam niedawno z cudowną kobietą, która marzy o adopcji. Od lat jest na lekach, które stabilizują jej samopoczucie. Boi się, że to będzie przeciwwskazaniem do adopcji, a jednocześnie boi się odstawić leki. Najpierw jej życiem rządziła depresja, teraz leki. Jej życiem nadal kieruje lęk. Lęk przed życiem bez leków. Lęk przed samą sobą. Lęk przed oceną innych. Czy jest szczęśliwa? Nie wiem. Czy jest wolna? Czy jest sobą? W 2014 roku, kiedy zmagałam się z depresją i całym moim życiem, przeczytałam wywiad z jedną z czołowych polskich sportsmenek. To był jej coming out. Przyznała się, że od lat zmaga się z depresją, że są dni, które spędza w łóżku gapiąc się w sufit. To co mnie uderzyło, to był jej żal, że leki nie działają. Miałam wrażenie, że to w nich pokładała całą nadzieję na wyzdrowienie, a kiedy zawiodły, załamała się jeszcze bardziej. Pamiętam jak czytałam ten artykuł i to jej wyznanie, że teraz zamierza rzucić się w wir sportowych treningów. Pamiętam mój wewnętrzny sprzeciw. Bo leki nie pomagają, gdy przyczyna depresji pozostaje. Mogą ją zagłuszyć, przytłumić, ogłuszyć, ale ona i tak wylezie w najbardziej niespodziewanym momencie. Najważniejsze jest to, by znaleźć przyczynę i zmienić swoje życie tak, by być szczęśliwym i spełnionym człowiekiem. Szczęśliwy człowiek to nie taki, który stoi na podium, a w momencie, gdy z niego schodzi natychmiast wpada w ramiona depresji. To nie taki, który zdobył kolejny kontrakt, kupił kolejny samochód, czy dom, bo moment osiągnięcia celu jest również początkiem kolejnego doła. Szczęśliwy człowiek, to nie taki, który właśnie przeżywa kolejny romans, awans, czy wygrywa w totolotka, ale taki, który jest szczęśliwy bez powodu. A szczęśliwy bez powodu to taki człowiek, którego Serce, Dusza, Rozum i Ciało są jednym i w harmonii podążają w tym samym kierunku. Płomienne romanse, drogie przedmioty, czy totolotek nie mają ze szczęściem nic wspólnego. Szczęście jest w nas samych. My jednak wolimy szukać go na zewnątrz i wszędzie tam, gdzie nas nie ma. Trzymamy się kurczowo przeszłości, pragnąc powrócić do chwil, w których byliśmy szczęśliwi, albo pędzimy ku przyszłości, która ma nas zbawić. To strasznie męczące, mało satysfakcjonujące, a czasem bardzo bolesne. W końcu decydujemy się na pigułki, które mają złagodzić ból codziennej egzystencji. Dysponujemy gigantycznym arsenałem środków mających na celu zmuszenie naszego Ciała do milczenia i posłuszeństwa. Od środków przeciwbólowych, poprzez wszelkiego rodzaju suplementy mające poprawić sprawność seksualną, polepszyć nastrój, uleczyć wątrobę żebyśmy mogli więcej jeść i złagodzić objawy kaca żebyśmy mogli więcej pić, aż po leki antydepresyjne. O lekach antydepresyjnych mogę powiedzieć wyłącznie to, co o nich wiem z własnego doświadczenia. Przerobiłam trzy lub cztery. Nie będę cytować ich nazw, bo wszystkie miały wspólny mianownik – smażyły mi mózg, który wymiotował do wnętrza mojej głowy. Miałam mdłości, nic nie mogłam jeść, chudłam. W najgorszym momencie ważyłam 47 kg. To o 10 kg mniej niż ważę obecnie! Miałam zawroty głowy i omdlenia. Nie mogłam się skoncentrować nawet na prowadzeniu samochodu. Często miałam wrażenie, że jestem obok siebie. Myślę, że nadawałam się do zamknięcia. Na pewno nie nadawałam się do prowadzenia pojazdów, a pojazdów z dziećmi w szczególności. Nie nadawałam się do pracy, ani do codziennego życia. Mój organizm, moje ukochane, mądre Ciało dawało mi głośno i wyraźnie do zrozumienia, że je zatruwam. Pamiętnik, czerwiec 2014 “Skarżyłam się psychiatrom, psychologom, kardiologom i lekarzom pierwszego kontaktu na koszmarne samopoczucie po lekach. Wszyscy zgodnie twierdzili, że to normalne, że za parę miesięcy organizm się przyzwyczai. Leczenie miało trwać rok, do trzech lat. Co do cholery jest normalne?! To, że opisane przeze mnie objawy są wyszczególnione jako skutki uboczne w ulotkach dolekowych nie znaczy, że to jest normalne! Do czego się przyzwyczai?! Moje mądre Ciało broni się jak rażony prądem lew. Wszystkimi możliwymi kanałami daje do zrozumienia, że te leki są dla mnie złe, bardzo złe. Pewnie faktycznie po 2,3 miesiącach opadłoby z sił i zaprzestało walki. Pewnie mój mózg osiągnąłby konsystencję jajecznicy, którą można dowolnie pobełtać. Odmówiłam. Na mojej karcie leczenia widnieje komentarz: pacjentka odmawia leczenia farmakologicznego. Tak odmawiam. Z pełną świadomością, którą jeszcze na tym etapie posiadam i całą stanowczością, odmawiam! Wiem, że leki antydepresyjnie niektórym pomagają, a nawet ratują życie, ale uważam, że aby wyleczyć się z symptomów depresji należy odnaleźć i uzdrowić jej źródło. Leki jedynie neutralizują jej symptomy. Nie jestem lekarzem, ale twierdzę, że leki antydepresyjne są jak Paracetamol na raka. I pomyśleć, że potrzeba nawet trzech lat, żeby skutecznie ogłuszyć Ciało człowieka, tak by przestało upominać się o życie, które nie powoduje depresji. Nie chcę być od niczego, uzależniona. Ja postanawiam, że będę wolna. Od leków też.” Wychodzenie z depresji to długi proces Mnie zajęło to rok. Bez leków antydepresyjnych. Zważywszy jednak, że spędziłam większość życia, żeby się w depresję wpakować, rok to całkiem dobry wynik. Przez około dwa miesiące przyjmowałam Xanax, który powodował, że nie miałam skrajnych emocji. A więc żadnych dołów, ale też żadnych uniesień. Ot, takie życie o temperaturze pokojowej. Ja jednak zapragnęłam zwiedzać lodowce i wspinać się na szczyty wulkanów. Chciałam żyć z pasją, doświadczać wszystkich jego odcieni, zapachów i temperatur, dotykać wszystkich emocji. Chciałam, by życie pełnią życia było dla mnie bezpieczne, chciałam czerpać pełnymi garściami i oddychać pełną piersią, smakować zarówno łzy rozpaczy jak i radości. Wiedziałam, że będzie to dla mnie bezpieczne tylko wtedy, kiedy w pełni zaakceptuję i pokocham siebie. Kiedy będę mogła podejść do moich problemów i smutków bez obwiniania i samochłostania. Kiedy nauczę się traktować siebie jak najlepszą przyjaciółkę, z wyrozumiałością zarezerwowaną jedynie dla dziecka i zachwytem dla kobiety, którą jestem. Bycie Kobietą nie dla wszystkich jest takie proste i oczywiste. Dla mnie nie było. Mogę powiedzieć, że zostałam kobietą dopiero w wieku 40 lat. Ale o tym za tydzień, 8 marca:)
Kiedy bierzesz wszystko do siebie, przypominasz trochę Rzym – wszystkie drogi prowadzą tylko do cokolwiek by się nie działo, Ty to szybko połączysz ze sobą: zły humor znajomego, awangardowe manewry kierowcy jadącego tuż przed Tobą, kwaśną minę ekspedientki w sklepie, a nawet i brzydką bierzesz wszystko do siebie?No dobra, zacznijmy od zrozumienia tego zjawiska. Pomysł na to, że wszystkie sytuacje i reakcje innych ludzi prowadzą do Ciebie, stoi na kilku nogach, jak bierzesz wszystko do siebie, to znaczy, że Twój umysł odruchowo szuka przyczyn wszystkiego, co się dzieje – w Tobie. Nie w okolicznościach. Nie w drugiej osobie. Nie w brzydkiej pogodzie i niskim ciśnieniu. Ale tylko w jak porysowane okulary zniekształcają obraz, tak personalizacja zniekształca Twoje myślenie. Bierzesz na swoje barki coś, co nigdy nie miało z Tobą nic przykład:sąsiad nie przywitał się z Tobą – myślisz: „obraził się, pewnie jest na mnie za coś zły”,znajomy zachorował – myślisz: „to przeze mnie, niepotrzebnie zapraszałem go do siebie wczoraj wieczorem”,ktoś Ci zajechał drogę – myślisz: „no specjalnie mi to zrobił!”,ekspedientka poskarżyła Ci się na kradzieże w jej sklepie –myślisz: „ale przecież ja nigdy niczego nie ukradłem”,no i klasyk, przechodzisz obok grupki obcych ludzi, wybuchają śmiechem – myślisz: „na pewno śmieją się ze mnie”.Widzisz, dla chcącego nic trudnego. Jak się mocno postarasz, nawyk personalizacji na pewno połączy Cię z trzęsieniem ziemi w Japonii i burzą na zniekształca rzeczywistość. A co gorsze, prowadzi do dosyć fatalnych skutków. Bo jeśli wierzysz w to, że Twój sąsiad obraził się na Ciebie (a nie po prostu się zamyślił), albo że ekspedientka oskarżyła Cię o kradzież (a nie wyżaliła się Tobie, bo jesteś jej ulubionym klientem), to wpłynie na Twoje relacje z tak, ludzie, którzy nie mieli nic na myśli, nie chcieli Ci w żaden sposób dokuczyć, nie mają do Ciebie o nic pretensji, ni stąd ni zowąd widzą jak Ty:złościsz się na nich,obrażasz,przymilasz,przepraszasz,tłumaczysz,smucisz,bronisz,ścigasz,udowadniasz, że nie mają racji, taka akcja z Twojej strony, rzecz jasna, wywoła jakąś przeczytałam, że największy dystans jaki może dzielić ludzi to wszystkiego do siebie tworzy spore nieporozumienia, a przez to taki sam dystans w Twoich relacjach. To bardzo wysoka przestać płacić tak wysokie rachunki i powoli pozbywać się brania wszystkiego do siebie – o tym za moment. Na razie wróćmy do kolejnej nogi od krytykJak się nad tym głębiej zastanowić – sytuacje, które bierzesz do siebie, to same negatywne sprawy. Inni się śmieją, obrażają, znęcają, złoszczą, wyżywają, krytykują, albo krzywo na Ciebie że… jeśli już szukać sprawcy, który się nad kimś znęca – to będzie Twój wewnętrzny krytyk. Przy każdej nadarzającej się okazji wgryza się w Twoje poczucie własnej wartości i pożera jej kolejną cząstkę. Obarcza Cię tym, za co w ogóle nie teraz, absolutnie najważniejsza sprawa – weź ją sobie do serca: jeśli patrzysz na siebie w bardzo negatywny i krytyczny sposób to wiedz, że widzisz zakrzywiony obraz rzeczywistości. A przez to automatycznie interpretujesz zwyczajne wydarzenia i okoliczności jako osobiste ataki i krytykę. I bierzesz je do ogromna szansa, że dane słowo czy gest nie miało z Tobą nic wspólnego, jednak Twój wewnętrzny krytyk przekonał Cię (w ułamku sekundy), że jest narcyzmuAmerykański pisarz Andre Dubus powiedział: „nieśmiałość ma dziwny element narcyzmu, przekonania, że to, jak wyglądamy i co robimy, jest naprawdę ważne dla innych.” Z braniem wszystkiego do siebie jest bardzo się i przeżywasz to, co inni robią i mówią, ale w gruncie rzeczy dlatego, że siebie stawiasz w samym centrum wszechświata. To z Ciebie się śmieją. To Tobie pokazują humorki. To Ciebie krytykują. Wszystko rzekomo kręci się wokół sam, że to nieco egocentryczna postawa, prawda? Co tu dużo mówić, całkiem nieźle sobie wiem, kto był autorem tych słów, ale one ustawiają cały wszechświat z powrotem na swoje miejsce: „Mając 20, 30 lat martwisz się tym co inni o Tobie myślą. Kiedy masz 40, 50, przestajesz się tym martwić. A w wieku 60, 70 lat zdajesz sobie sprawę z tego, że nigdy o Tobie nie myśleli.” – i to jest bardziej adekwatny obraz przestać brać wszystko do siebieJuż pewnie się domyślasz, że wszystkie ćwiczenia umysłowe, jakie możesz wykonać, żeby nie brać wszystkiego do siebie, nie będą miały nic wspólnego z innymi osobami. Bedą natomiast zaczynały się i kończyły na od siebieIm więcej o sobie wiesz, im więcej siebie rozumiesz, im więcej zdajesz sobie sprawę z tego jak działasz, jak myślisz i kim jesteś, tym mniejszą masz potrzebę, żeby inni ludzie określali to za dla siebie łagodny, rozbrajaj swojego wewnętrznego krytyka, ćwicz samoakceptację w każdym możliwym momencie, daj sobie czas i cierpliwość. Twoje poczucie własnej wartości nie zależy od tego, co sądzą o Tobie inni ludzie, ale co Ty sądzisz o wewnętrzna robota, a nie zewnętrzna etykieta naklejona przez kogoś roztrwaniaj swojej energiiPrzejmowanie się tym, co myślą inni i branie wszystkiego do siebie bardzo wyczerpuje. Twardo trzymasz gardę i odpierasz (wyimaginowane) ataki, czyli żyjesz w ciągłym żeby to odkręcić, poćwicz podstawowe techniki relaksacyjne. Wybierz coś, co działa na Ciebie relaksacyjnie i regeneracyjnie. Coś, po czym odzyskujesz siły, spokój wewnętrzny i wracasz do alternatywnych wyjaśnień tego, co się stałoTwój umysł nawykowo sprowadza przyczynę wszystkich wydarzeń do Ciebie. A żeby ten nawyk nieco rozmiękczyć i przekierować na inne tory, pomyśl o innych wyjaśnieniach swoich przykład, kiedy ktoś nie wita się z Tobą, może po prostu jest zmęczony, albo bardzo zdenerwowany, nieśmiały, albo krótkowzroczny (dosłownie, może nie rozpoznaje twarzy w odległości większej niż 5 metrów!)Wczuj się w położenie innych, postaraj się zrozumieć co czują i dlaczego postępują tak a nie inaczej. Najpewniej odkryjesz, że mają swoje powody, w ogóle nie związane z strategia odwrotna do personalizacji, przybliży Cię do innych i poprawi Twoje wierzyć wszystkim swoim myślomTylko dlatego, że coś przyszło Ci do głowy w postaci jakiejś myśli, NIE oznacza, że musisz ją brać za niepodważalny to nadal tylko myśl. Dopiero Twoja niezłomna wiara w jej prawdziwość sprawia, że urasta do rangi wielkiego problemu. Dlatego kiedy czujesz, że znowu bierzesz na swoje barki cały świat, zadaj sobie kilka pytań:Jakie są dowody na to, że mam rację?Jakie są dowody na to, że nie mam racji?Jak alternatywnie można spojrzeć na moją sytuację?Jaki efekt daje mi mój obecny sposób myślenia?Czy moje myślenie jest realistyczne?Co bym powiedział najlepszemu przyjacielowi, gdyby był w mojej sytuacji?Krytyka to cenna informacja zwrotnaCzasami bywa i tak, że faktycznie przyczyną jakichś okoliczności jesteś Ty. Być może faktycznie ktoś kiedyś Ciebie skrytykował albo obraził się na Ciebie. Tak bywa. Nie wyeliminujesz krytyki ze swojego życia. Nie unikniesz krytycznych nawet te najmniej przyjemne mogą Cię czegoś nauczyć, nakierować Cię na coś, czego wcześniej nie dostrzegałeś, popchnąć Cię w nowym żeby tak się stało, pytaj. Im dokładniejsze zadasz pytania tym lepiej („Ale co dokładnie masz na myśli?”, „Czemu tak sądzisz?”).Bez czepialstwa, złośliwości czy osądu, po prostu spróbuj dowiedzieć się, jak wygląda świat z perspektywy Twojego krytyka. Co takiego chce Ci przekazać. Może uda Ci się wyłuskać informacje, które bardzo Ci się że nie zadowolisz wszystkich i wcale nie musisz tego robićJeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził. Nawet jeśli bardzo się starasz, jesteś przemiły, sympatyczny i do rany przyłóż – zawsze znajdą się takie osoby, którym będziesz działał na Warto o tym pamiętać. I darować sobie jakiekolwiek ciągotki do perfekcyjności. No i najważniejsze: pamiętaj, że masz prawo popełnić błąd, pomylić się, zrobić głupotę, okazać spodziewaj się, że odpuścisz i przestaniesz brać wszystko do siebie za pstryknięciem palców i przeczytaniem jednego (bardzo ciekawego) tekstu. Tak się nie stanie. To ciągły proces i kwestia praktyki. Sukcesywnego przestawiania swojego sposobu myślenia na nowe, bardziej pomocne wymaga czasu i pracy. A jeśli nie idzie Ci tak szybko jakbyś sobie życzył – nie bierz tego do siebie. Tylko ćwicz dalej. Na dobry początek zacznij od tych 6 najbardziej Ci się przyda?Podobał Ci się ten tekst? Daj znać w komentarzu :-)